MENU

Patron Szkoły

GUSTAW MORCINEK  

(ur. 25 sierpnia 1891 w Karwinie na Śląsku Cieszyńskim, zm. 20 grudnia 1963 w Krakowie)

 

    

     żródło: czasopismo Film, nr 27, 15 listopada 1947r 

 

     Chłopak z górniczej Karwiny (Zaolzie), górnik, nauczyciel, pisarz, człowiek teatru, a przede wszystkim Ślązak. Nie tylko przez miejsce urodzenia, później wybór Skoczowa, a zatem Śląska Cieszyńskiego na swą „małą ojczyznę”, ale głównie dlatego, że ten Śląsk stworzył go, jako człowieka i pisarza. To życie zmusiło niespełna 16 – letniego chłopca do pracy w kopalni, a ta z kolei, kiedy już podjął trud zmagania się ze słowem, była nieustanym tematem i motywem przewodnim jego utworów – od pierwszej do ostatniej powieści.    

     Kopalnia już w dzieciństwie była dla niego światem o niezwykłym uroku. W kopalni mieszkał brodaty duch Pustecki, były myszy przewidujące katastrofę i legenda polskiego inżyniera Racka, który ratując górników z wielkiej katastrofy 1894 r. w karwińskiej kopalni, oddał za nich swe życie. I byli ludzie – codziennie widział górników idących lub wracających z szychty, umorusanych, czarnych, z błyszczącymi białkami oczu. Patrzył pełen podziwu na ludzi, którzy ocierają się o czarną śmierć, kamracą ze Skarbkiem i wierzą w Świętą Barbórkę.

     Ubolewał, że o Ślązakach tak mało w Polsce wiedzą. Dlatego całą twórczość im poświęcił, by w ten sposób „Śląsk przybliżyć do Polski, a Polskę do Śląska”. W latach 60-tych był bardzo cenionym pisarzem nie tylko śląskim, ale jednym z najchętniej wydawanych i czytanych pisarzy polskich. Bo Śląsk – dla Polski – był egzotyczny! Życie go nie oszczędzało – ubogie dzieciństwo, wczesna utrata ojca, już w młodzieńczym wieku konieczność pracy ponad siły. …

Jednak dzięki pomocy kamratów – górników (ich finansowemu wsparciu) ukończył Seminarium Nauczycielskie w Białej i został nauczycielem. Zanim to nastąpiło, był żołnierzem w armii austriackiej, walcząc o wolną Polskę, a później ochotnikiem w wojnie polsko – bolszewickiej, bo choć nie musiał, chciał bronić ojczyzny.

     Wreszcie znalazł swe miejsce na Ziemi Cieszyńskiej w Skoczowie, gdzie podjął pracę nauczyciela. Uczył języka polskiego, historii i geografii, mówił piękną polszczyzną, choć często posługiwał się gwarą.”Uczył nas pięknego pisania” – wspominają jego uczniowie, dodając, ze „trzeba było być skończonym ciamajdą, żeby popaść u niego w niełaskę, zawsze stawiał stopnie lepsze od zasłużonych.” Często opowiadał im o górnikach, utopcach i jego pięknych Beskidach, wtrącając swoje ulubione słówko: „roztomili”.

     To  swoim uczniom mówił o miłości do Śląska Cieszyńskiego, twierdząc, że „ziemia bywa przeróżna, jak przeróżne twarze ludzkie bywają, ale takiej ziemi, co by uśmiech dziewczyny młodej przypominała, uśmiech jasny i zamyślony, nie ma nigdzie ,bo z uśmiechu  Pana Boga powstała”. Do tej ziemi tęsknił, gdy dzielił los wielu nieszczęśników, jako więzień obozu koncentracyjnego w Dachau i Sachsenhausen.  Kiedy wydawało mu się, że poza nienawiścią nie ma już w człowieku żadnego uczucia, przypominał sobie urodę ukochanego Śląska Cieszyńskiego, wracał we wspomnieniach do skoczowskiego „Domu Słońca”, do ukochanej mamulki i siostry Tereski… Wierzył, że przetrwa, ze wróci do domu i bliskich. Po latach w „Listach spod morwy” napisze: „W obozie nie byłem ani męczennikiem, ani bohaterem, ani świętym – tylko człowiekiem zwalczającym w sobie strach przed śmiercią obozową. Chciałem zrozumieć sens życia i cierpienia. Patrzyłem w  zdumieniu na człowieka”

     Rzeczywistość powojenna, choć łaskawa dla jego pisarstwa, postawiła go w trudnej moralnie  sytuacji – jako poseł na Sejm PRL odczytał po śmierci Stalina uchwałę o przemianowaniu Katowic na Stalinogród. I choć żaden z 400 posłów nie zaprotestował w tej sytuacji ,to Morcinek poniósł największe koszty moralne tego kroku. Upokorzenie Ślązaków było po stokroć jego upokorzeniem….

     Jako autor powieści, opowiadań, baśni i scenariuszy teatralnych dla katowickiego Teatru Ateneum starał się służyć swym pisarstwem swej ukochanej ziemi i ludziom, których szanował. Jego droga życiowa jest dowodem, że można, mając uzdolnienia, ciężką pracą spełniać marzenia i osiągnąć wiele w wybranej dziedzinie.  Zmarł 24.12.1963 r., a w rok później II Liceum Ogólnokształcące w Rudzie Śląskiej przyjęło imię Gustawa Morcinka – człowieka i pisarza, który całą swą twórczością przekazywał, ze mimo wszystko „Ludzie są dobrzy” i warto zauważyć każdy „Uśmiech na drodze”, bo „Narodziny serca” wrażliwego na drugiego człowieka i urodę świata pozwalają żyć pięknie, z wiarą w dobro i w szacunku dla ludzkiego trudu.

Oto wskazania naszego Patrona dla kolejnych pokoleń uczniów „Morcinka”.

 

 

Kontakt

  • ZSO nr 2 im. G. Morcinka
    ul. Jankowskiego 22

    41-710 Ruda Śląska
    e-mail: sekretariat@lo2morcinekrudasl.pl
  • 32 242 01 25,

Morcinek w obiektywie